Tomografia komputerowa głowy

Oglądasz posty znalezione dla zapytania: Tomografia komputerowa głowy




Temat: Starające Kraków- razem raźniej.))
kochane dziewczyny
wiem ze nie zagladalam tu dlugo ale tyle zlych rzeczy sie dzieje ostatnio w moim
zyciu ze po prostu nie mam sil nic napisac ani nawet przeczytac. jak juz kiedys
pisalam zmienialm prace z przedszkola na prace w biurze( wypisuje faktury miedzy
innymi a razczej ciagle sie ucze) w kazdym razie dojazd do pracy zabiera mi
godzine tak samo z poworotem , wyjezdzam o 8 rano ( tu w kanadzie to jest po
prostu normalne, dla kanadyjczykow oczywiscie bo dla mnie nie) jestem w domu
okolo 18, 19 zalezy kiedy wyjde z reguly zawsze jest tyle roboty ze nie zdarzylo
mi sie wyjsc tak jak powinnam o 17.00 . dziewczyny nie mam czasu aby sprzatac
dom, aby ugotowac obiad, aby obejrzec tv albo pobyc na internecie , w pracy jest
szal, tempo i stres podobno wykonczyly juz niejedna office help wiec nie wiem
jak dlugo wytrwam ja w tym miejscu ( chcialam pracowac, zarabiac pieniadze i
nie myslec tyle o zajsciu w ciaze- NO TO MAM!!! najsmieszniejsze jest to ze nie
mam sil na seks, ja po prostu przyjezdzam , biore prysznic cos zjem i zasypiam
na stojaco wiec od razu padam na lozko i juz zaraz dzwoni budzik bo jest
nastepny dzien i trzeba wstawac, weekendy spedzam na sprzataniu zasyfionego
domu,praniu i prasowaniu. z tego stresu zreszta chyba zaczyna sie zle dziac
miedzy mna a mezem, az szkoda slow.
marze o polsce, sni mi sie polska co noc, tak strasznie tesknie, nie macie pojecia.
co do ciazy to dla mnie najsmieszniejsze jest to ze lekarz tu wyslal mnie na
tomografie komputerowa glowy( podejrzewal guza co okazalo sie oczywiscie bzdura)
, potem na rentgena klatki piersiowej ( chcialam sie zapytac co to ma wspolnego
z zajsciem a raczej niemoznoscia zajscia w ciaze????) a ANI RAZU NA U S G!!!!!
mowcie co chcecie ale w polsce mialam wspanialego lekazra ktory wiedzial jak sie
mna zajac.a tu... szok.
dziewczyny co do nadwagi , tez ja mma, kiedys bardzo schudlam okolo 10 kg w
ciagu kilku miesiecy ale nie polecam bo ja jadla wlasciwei tylko warzywa i
owoce, zero chleba slodyczy ziemnikaow masla tluszczu a oprocz tego biegalam (
zaczelam od 10 mint dziennie i nie moglam nawet tyle przebiec a potem po 2
miesiacach biegalam 10 km dziennie, bylam szczupla wazylam 49 kg , doskonale sie
czulam, teraz waze 58 w nic sie nie mieszcze i od poniedzialku zaczynam biegac
znowu i troche ograniczac sie z jedzeniem. co do pracy pewno dostane fiola
szybciej niz myslicie, w kazdym razie przeslijcie kilka promykow polskiego
sloneczka bo tu zima parszywa nie chce odpuscic. caluje Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: po biegunce dziecko nie chodzi, możliwe?
od wczoraj Mały jest w szpitalu, robili jakieś badania - nic nie wykazały.
Dzisiaj mają robić tomografię komputerową głowy, szok! mam nadzieję, że to nic
strasznego Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Moi rodzice mieli wypadek
To nie było pointubacyjne, ma teraz założoną sondę do żołądka, która odprowadza
krew, czekamy na wyniki tomografii komputerowej głowy. Boże nie chcę żeby tata
od nas odchodził... Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: złe samopoczucie a tu dwójka skarbów i mąż....
Witaj. Moim zdaniem to nerwica. Też tak miałam, porobiłam wszystkie badania
łącznie z tomografią komputerową głowy i nic, wszystko w porządku. Okazało się
że to nerwica. Biorę leki na usokojenie i przeciwdepresyjne. i jest dobrze.
Pa. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: PRZENIESIONE WĄTKI
PRZENIESIONE WĄTKI
SALON

Co to za piosenka ...może ktoś kojarzy? (7) sylwik7
hity filmowe waszej "młodości" (9) rimajka
informatyczny spec do "dumy i uprzedzenia" help (7) szymanka
Prasa kobieca (14) gabbik
Czy ktoś posiada książeczki mieszkaniowe z premią? (7) agnisia22
Segregujecie śmieci? (31) inkaa1
Zieleń, spokój, cisza ... no i coś do czytania... (3) koleandra
jak wam się żyje w unijnej Polsce (7) anetta114
metafizyka... (34) kochamcie
Paszport dla Bobasa ? (3) adamieca
Na dowód do Hiszpani, Grecji?? (1) dzidecka
Studia zaoczne, płatne.JakToJest?Czy ktoś chodzi?? (6) magda1711
staroświeckie romansidła... (10) szymanka
fajne sklepiki internetowe-poszukuje (3) karina222
problem z Poczta Polską-reklamacja paczki ! (12) mischell
Czy nazwiska sie odmienia przez przypadki? (16) lanna1
Prezent dla szefa (6) mamapabla
Kontenery na odzież z PCK (14) lika_26
Gadżety z gazet (7) maaharet
zainteresowania, pasje, hobby (39) patibobo

KARMIENIE PIERSIĄ

Jaka dieta bez mleka po porodzie??? (3) jordanka1
a-psik! proszę o radę ! (3) mama1974
Lewa pierś WIELKA, prawa MAŁA (7) justas16
Opalanie? (10) dorotka0110



ZDROWIE

szczepić czy nie? (29) kawaf
Głupie pytanie -wstydliwy temat (5) kasia_kp
Tomografia komputerowa głowy-jak to wygląda? (5) usiek78
ścięgno Achillesa (1) hallina
zapalenie opon mozgowych (5) netka73
Zatkane ucho. (10) olamad
Coś na wzmocnienie? (7) gabb


CIĄŻA I PORÓD

Ciąża pusta-pilne!!! (10) weronikarb
Anemia po porodzie-jak pomóc? (4) roobsoonx
grupa krwi - konflikt - kiedy????? (16) sowa_hu_hu
Ciaza - jakie badania w Polsce? (5) le_lutki
Ja i moja Julia juz jestesmy w domu!!! (6) syl125
krwawienie po cc!! (5) karina222
Krwawie!problemy z powrotem do seksu (2) sadzawka


MAMA CUD

Kto chce SCHUDNĄĆ !!!!! (44) maolga
kto chce przytyć? (22) miniakoz
Mały horror po depilacji nóg (6) justysia25
pas poporodowy...? (5) dorin28


SPRZEDAM

SUPER BUTY klapeczki rozm 38. czarno-białe (3) dorotazwolinska


WAKACJE

LEGOLAND - DANI - czy ktos był? (4) aagacia


EDZIECKO

odpychanie mamy (7) marianna72
co zabrac dla malego w podroz autobusem 6 godz? (1) joasiiik25


NIEMOWLĘ

Prawidłowa waga dziecka (6) vnc


WYCHOWANIE

J A K W Y C H O W U J E C I E S Y N O W ! (45) mama.mai.ur.04.2004
Baba Jaga (14) ann007
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: wyczyny mojego dziecka :(
Widzę, że Luisia to bomba zegarowa. Skończyła pół roku i jeszcze nie raczkuje, ale jak tylko ruszy z miejsca, to obawiam się, że rozniesie nasze mieszkanie. Już teraz chwyta i próbuje zdewastować wszystko, co znajduje się w zasięgu jej słodkich łapek, sapiąc przy tym z zadowolenia i przejęcia. Muszę dać powyższe posty do przeczytania mojemu Mężowi, ponieważ on (romantyk) wierzy, że dziecka uda się upilnować i nie będzie broić; nie bardzo zgadza się z moimi planami przemeblowań w domu, chowania środków czystościowych wysooooko itp. Kasia R mama Luizy PS. Ja też taka święta nie byłam - wycięłam zdjęcie z dowodu osobistego mojej Mamy tuż przed jej wyjazdem do chyba Czechosłowacji (kiedy do "demoludów" wyjeżdżało się na dowód osobisty, a nie na paszport - to dla eMam, które tych czasów nie pamiętają). Na rozpaczliwe pytanie Mamy, po co to zrobiłam, odpowiedziałam, że tak bardzo chciałam mieć zdjęcie mojej Mamusi, bo strasznie ją kocham ! No i jak tu się gniewać? Rysowałam i pisałam po ścianach, ale tylko pod wiszącymi obrazkami! Sprawa się wydała z okazji malowania, kiedy obrazki zostały zdjęte. Pod nieobecność rodziców, pod niezbyt czujnym okiem babci, wyjęłam cały odświętny serwis obiadowy wraz z kieliszkami i nakryłam do stołu na wymyślone przyjęcie. Szkopuł w tym, że porcelana i szkło były (schowane przede mną) w najwyższej nadstawce segmentu, a ja wchodziłam po wszystko stając na oparciu fotela na kółkach... Rodzice odkurzali w sąsiednim pokoju kanapę i fotele, a poduchy tworzące siedziska i oparcia (razem 10 sztuk) wynieśli do sypialni. Ułożyłam je wszystkie na stosie, na górę dodałam poduszki z łóżka i wdrapałam się na piramidę sięgającą wysokiego sufitu. Gwoździem do trumny (nieomal) okazał się mój ukochany jasiek w śliskiej poszewce. Spadłam spod sufitu i wylądowałam głową na kaloryferze. Gdyby to działo się w obecnych czasach, to na pewno bez tomografii komputerowej głowy by się nie obyło! A tak skończyło się tylko na szyciu skóry głowy. Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: kontuzja kolana
Brutalnie, konkretnie i zgodnie z prawdą:

Owszem, można by robić w podobnych przypadkach RTG, ale:
1. Nie ma na to pieniędzy
2. Ponad 90% poważniejszych konsekwencji lekkiego urazu żebra (w tym
jego złamanie) można z wielkim prawdopodobieństwem wykluczyć w badaniu
klinicznym. Badanie wszystkich, żeby wyłapać pozostałe kilka procent
(które i tak się wyłapie, kiedy ewentualnie przyjdą jeszcze raz z
większymi dolegliwościami) po prostu jest nieekonomiczne.

Kiedy byłem w Niemczech na stażu, każdy jeden pacjent przed punkcją
lędźwiową miał robioną albo tomografię komputerową głowy albo rezonans.
Tylko że w Niemczech nakłady na służbę zdrowia są czterokrotnie większe
niż u nas w przeliczeniu na głowę.
_______________________________________________________________________

Co do traktowania pacjentów jak debili, faktycznie czasem coś w tym
jest, ale raczej nie wynika ze złej woli lekarza. Nie da się, w obecnych
warunkach, podchodzić do każdego indywidualnie, a duża część pacjentów
niewątpliwie nie może być traktowana inaczej. Ja nie traktuję pacjentów
jak debili, za to często zadaję pytania w stylu "dlaczego Pani uważa, że
dolegliwości wynikają z tego, czy tamtego". Z odpowiedzi można się
czasem sporo dowiedzieć.

Co do rzęsy. W warunkach przychodni lekarza rodzinnego, jeśli nie
przychodzisz z istotnym problemem, to po prostu nie możesz wymagać
szczegółowego wywiadu. Szczerze mówiąc, gdybyś przyszła do mnie z
podobnym problemem, to zapewne też bym nie wpadł na rzęsę rosnącą w złym
kierunku i nie ma w tym nic dziwnego. Co innego pacjent z jakimś
istotnym problemem - wtedy jest potraktowany stosownie do powagi sytuacji.
Z czego to wynika? Bo dzień pracy lekarza rodzinnego z przychodni, do
której sam należę jako pacjent wygląda tak:

7:00 - 13:00 - praca na oddziale w szpitalu
14:00 - 18:00 - 30 pacjentów w przychodni rodzinnej. 240 minut/30
pacjentów = niecałe 10 minut na pacjenta. Nie ma najmniejszych szans,
żeby go dokładnie obejrzeć. 10 minut z ledwością wystarcza na
wypełnienie papierologii.

Mówiąc, że pacjenci nie doceniają potęgi wywiadu i badania klinicznego
mam na myśli tych, którzy domagają się badań po to, "żeby zobaczyć...".
Trzeba pamiętać, że żeby badanie miało sens, musi istnieć nie tylko
określone podejrzenie jakiejś nieprawidłowości. Warunkiem jest jeszcze
to, żeby spodziewany wynik badania miał wpływ na dalsze postępowanie.
Przykładowo, nie ma sensu robić RTG załóżmy kręgosłupa u pacjenta ze
zwyrodnieniem stawów, przychodzącego kolejny raz z rzędu z powodu bólu.

A tak na marginesie, to uważam, że akurat w Twoim przypadku powinnaś,
będąc laikiem, wiedzieć, że ta rzęsa może mieć duże znaczenie. Jestem
daleki od traktowania pacjentów z góry, ale nie da się ukryć, że
świadomość zdrowotna i poczucie odpowiedzialności za własne zdrowie w
naszym społeczeństwie są mizerne. Jeszcze raz powtarzam: uwielbiam
pracować z pacjentem na partnerskich warunkach - jeśli można. Niestety
najczęściej nie można.

Pozdrawiam, przypominając, że w walce o zdrowie jesteśmy po tej samej
stronie barykady :-).
Piotr

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: kontuzja kolana
rutalnie, konkretnie i zgodnie z prawdą:

Owszem, można by robić w podobnych przypadkach RTG, ale:
1. Nie ma na to pieniędzy
2. Ponad 90% poważniejszych konsekwencji lekkiego urazu żebra (w tym
jego złamanie) można z wielkim prawdopodobieństwem wykluczyć w badaniu
klinicznym. Badanie wszystkich, żeby wyłapać pozostałe kilka procent
(które i tak się wyłapie, kiedy ewentualnie przyjdą jeszcze raz z
większymi dolegliwościami) po prostu jest nieekonomiczne.

Kiedy byłem w Niemczech na stażu, każdy jeden pacjent przed punkcją
lędźwiową miał robioną albo tomografię komputerową głowy albo rezonans.
Tylko że w Niemczech nakłady na służbę zdrowia są czterokrotnie większe
niż u nas w przeliczeniu na głowę.
_______________________________________________________________________

Co do traktowania pacjentów jak debili, faktycznie czasem coś w tym
jest, ale raczej nie wynika ze złej woli lekarza. Nie da się, w obecnych
warunkach, podchodzić do każdego indywidualnie, a duża część pacjentów
niewątpliwie nie może być traktowana inaczej. Ja nie traktuję pacjentów
jak debili, za to często zadaję pytania w stylu "dlaczego Pani uważa, że
dolegliwości wynikają z tego, czy tamtego". Z odpowiedzi można się
czasem sporo dowiedzieć.

Co do rzęsy. W warunkach przychodni lekarza rodzinnego, jeśli nie
przychodzisz z istotnym problemem, to po prostu nie możesz wymagać
szczegółowego wywiadu. Szczerze mówiąc, gdybyś przyszła do mnie z
podobnym problemem, to zapewne też bym nie wpadł na rzęsę rosnącą w złym
kierunku i nie ma w tym nic dziwnego. Co innego pacjent z jakimś
istotnym problemem - wtedy jest potraktowany stosownie do powagi sytuacji.
Z czego to wynika? Bo dzień pracy lekarza rodzinnego z przychodni, do
której sam należę jako pacjent wygląda tak:

7:00 - 13:00 - praca na oddziale w szpitalu
14:00 - 18:00 - 30 pacjentów w przychodni rodzinnej. 240 minut/30
pacjentów = niecałe 10 minut na pacjenta. Nie ma najmniejszych szans,
żeby go dokładnie obejrzeć. 10 minut z ledwością wystarcza na
wypełnienie papierologii.

Mówiąc, że pacjenci nie doceniają potęgi wywiadu i badania klinicznego
mam na myśli tych, którzy domagają się badań po to, "żeby zobaczyć...".
Trzeba pamiętać, że żeby badanie miało sens, musi istnieć nie tylko
określone podejrzenie jakiejś nieprawidłowości. Warunkiem jest jeszcze
to, żeby spodziewany wynik badania miał wpływ na dalsze postępowanie.
Przykładowo, nie ma sensu robić RTG załóżmy kręgosłupa u pacjenta ze
zwyrodnieniem stawów, przychodzącego kolejny raz z rzędu z powodu bólu.

A tak na marginesie, to uważam, że akurat w Twoim przypadku powinnaś,
będąc laikiem, wiedzieć, że ta rzęsa może mieć duże znaczenie. Jestem
daleki od traktowania pacjentów z góry, ale nie da się ukryć, że
świadomość zdrowotna i poczucie odpowiedzialności za własne zdrowie w
naszym społeczeństwie są mizerne. Jeszcze raz powtarzam: uwielbiam
pracować z pacjentem na partnerskich warunkach - jeśli można. Niestety
najczęściej nie można.

Pozdrawiam, przypominając, że w walce o zdrowie jesteśmy po tej samej
stronie barykady :-) .
Piotr

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Odp: Zaburzenia lękowe
Ja od 2 lat lecze nerwice,
mam dobrego lekarza (w Krakowie),
rozmowy z psychologiem tez pomagaja.
Dopiero w lutym 2004 roku trafilam na dobry lek,
ktory naprawde mi pomogl (czyli po ponad roku leczenia).
Za miesiac lub dwa bede go odstawiac i mam nadzieje,
ze juz mam nerwice za soba.

I jednak radze poszukac dobrego lekarza.

Pozdrawiam
Agnieszka


Witam !
Rok temu dostałem dziwnego uczucia, nie wiedziałem czy mam chodzić
czy siedzieć spokojnie, czułem jak bym spadał, zmierzono mi ciśnienie i
miałem
204/120, tak wskazywał elektroniczny ciśnieniomierz. Później
ciśnienie spadło do 150/100 i całą noc nie spałem, miałem problem z
zaśnięciem kolejnej nocy zasnąłem dopiero o 3 w nocy. Takiego ataku
dostałem
w sobote wieczorem, w tym stanie wytrzymałem do niedzieli do godz 7:00
potem
wezwałem pogotowie bo ogarnoł mnie okropny stres, stwierdzili u mnie
zawansowaną nerwice i dali mi dwa zastrzyki, pierwszy to hydroxyzyna
drugiego nie pamiętam. ( byłem zawsze człowiekiem
spokojnym ) Poczułem się lepiej ale tylko do godz 12:00 bo znów wróciły mi
dziwne uczucia takie jak drżenie rąk, arytmia serca, i silny stres, czułem
też że mocno zaciskam szczęke , ciarki na twarzy i głowie. O godz 20
postanowiłem pojechać do szpitala. W szpitalu zrobili mi wszystkie badania
USG, badania moczu, krwi,
prześwietlenie klatki piersiowej, nawet tomografie komputerową głowy ,
siedziałem w szpitalu 2 tyg i nic, lekarze stwierdzili że jestem zdrowy i
wysłali mnie do psychologa i
psychiatry. Brałem różne leki, najpierw Pernazyne, potem Fluanksol,
później
Imipramine ( dzięki impiraminie od kwietnia do maja nie mogłem spać i
codziennie serce waliło mi jak młot, dziwne że żyje ) powróciłem do
Fluanksolu bo po nim czułem się najlepiej aż w końcu przestał działać
jakieś
8 miesięcy temu i od 2 miesiecy nie biore żadnych leków jedynie doraźny
lek
Alprox wtedy jak już naprawde źle się czuje, ale to rzadko bo raz na
tydzień
jedną tabletke. Dziś mój organizm dziwnie reaguje na różne sytuacje np.
oglądam film i doznaje stresu, ide do samochodu też mnie atakuje stres
kiedy
wypoczywam to mam najwięcej ataków stresu i często czuje nieuzasadniony
strach, wtedy źrenice mam mocno powiększone i czuje się że zaraz zwariuje,
ide do znajomych też odczuwam stres i strach PARANOJA !!!. Oprócz tych
dolegliwości mam codzinnie lekkie biegunki od 8 miesiecy a największe
wtedy
jak wypoczywam i nic nie robie, palenie w brzuchu to też normalka do
której
się przyzwyczaiłem a ostatnio zaczołem cierpieć na bezsenność, staram się
zasnąć ale nie mogę bo przez głowe przechodzi mi tyle różnych myśli że nie
jestem wstanie ich odpędzić i zasnąć spokojnie. Są to myśli różne,
przyjemne
, mniej przyjemne, wspomnienia i co się stanie zemną za ileś tam lat.
Czasem
budzi mnie jakiś strach wszystko to jest strasznie okropne. I tak te
dolegliwości są już mniejsze niż kiedyś ale nieprzyjemne. Chodziłem do
psychologów i kazali mi opisywać np. kwiatka ( jaki on jest ) po to żeby
się
nie stresować lub narysować kropkę na ścianie i patrzeć w nią przez
minute,
kompletny idiotyzm bo przecież nie mogę całymi miesiącami opisywać jakieś
bzdury. Jak wspomniałem wcześniej nie biore leków od 2 miesięcy i czuje
się
tak lepiej ale dolegliwości są i przeszkadzają. Lekarze wiedzą że nie
biore
leków i umówiliśmy się że jeśli nie dam sobie rady będziemy stosować
jeszcze
inne leki. Mam 26 lat a czuje się jak osoba nienormalna. Lekarze
stwierdzili
u mnie zaburzenia lękowe a psycholodzy nie znaleźli problemu. Mam pytanie
czy istnieje naprawdę skuteczny lek lub lek ziołowy albo czy te
dolegliwości
przechodzą same z czasem, czy to się da wyleczyć? Tylko proszę nie piszcie
mi że trzeba się wybrać do psychologa bo spędziłem z nimi wiele godzin i
była to tylko strata czasu. Najbardziej interesuje mnie to czy takie
dolegliwości przemijają same czy żyje się z nimi do końca życia, jak to w
praktyce wygląda???


Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Odp: Zaburzenia lękowe
Cześć. Ja piszę, aby Cię uspokoić. Sama mam nerwicę bardzo silną bo objawy
które opisujesz w stosunku do moich są mikroskopijne. Nigdy nie
uwierzyłabym, że nerwica może z człowieka zrobić takiego wraka, jakim ja
byłam. Chodziłam do psychologów, byłam u psychiatry, ale nigdy nie brałam
leków.Pod tym kontem jestem strasznie uparta. Pierwszy raz w życiu czuję, że
samodzielnie poradziłam sobie z problemem. Zawdzięczam to tylko sile i
wytrwałości. Od bardzo długiego okresu czasu nic się ze mna nie dzieje,
normalnie funkcjonuję i normalnie myślę, niczego się nie boję i wiem, że ty
też dojdziesz do takiego stanu. Mnie bardzo pomogła świadomość, że są ludzie
którzy mają ten sam problem, że nie jestem jedyna na świecie. Nawet teraz
kiedy jestem np. na urlopie i czuję że coś się ze mną zaczyna dziać,
potrafię zapanować nad tym, nie boję się że zaraz umrę i wszystko mija.
Tłumacz sobie ŻE TO TYLKO NERWICA a będzie dobrze.
Pozdrawiam serdecznie. Ania.

Witam !
Rok temu dostałem dziwnego uczucia, nie wiedziałem czy mam chodzić
czy siedzieć spokojnie, czułem jak bym spadał, zmierzono mi ciśnienie i
miałem
 204/120, tak wskazywał elektroniczny ciśnieniomierz. Później
ciśnienie spadło do 150/100 i całą noc nie spałem, miałem problem z
zaśnięciem kolejnej nocy zasnąłem dopiero o 3 w nocy. Takiego ataku
dostałem
w sobote wieczorem, w tym stanie wytrzymałem do niedzieli do godz 7:00
potem
wezwałem pogotowie bo ogarnoł mnie okropny stres, stwierdzili u mnie
zawansowaną nerwice i dali mi dwa zastrzyki, pierwszy to hydroxyzyna
drugiego nie pamiętam. ( byłem zawsze człowiekiem
spokojnym ) Poczułem się lepiej ale tylko do godz 12:00 bo znów wróciły mi
dziwne uczucia takie jak drżenie rąk, arytmia serca, i silny stres, czułem
też że mocno zaciskam szczęke , ciarki na twarzy i głowie. O godz 20
postanowiłem pojechać do szpitala. W szpitalu zrobili mi wszystkie badania
USG, badania moczu, krwi,
prześwietlenie klatki piersiowej, nawet tomografie komputerową głowy ,
siedziałem w szpitalu 2 tyg i nic, lekarze stwierdzili że jestem zdrowy i
wysłali mnie do psychologa i
psychiatry. Brałem różne leki, najpierw Pernazyne, potem Fluanksol,
później
Imipramine ( dzięki impiraminie od kwietnia do maja nie mogłem spać i
codziennie serce waliło mi jak młot, dziwne że żyje ) powróciłem do
Fluanksolu bo po nim czułem się najlepiej aż w końcu przestał działać
jakieś
8 miesięcy temu i od 2 miesiecy nie biore żadnych leków jedynie doraźny
lek
Alprox wtedy jak już naprawde źle się czuje, ale to rzadko bo raz na
tydzień
jedną tabletke. Dziś mój organizm dziwnie reaguje na różne sytuacje np.
oglądam film i doznaje stresu, ide do samochodu też mnie atakuje stres
kiedy
wypoczywam to mam najwięcej ataków stresu i często czuje nieuzasadniony
strach, wtedy źrenice mam mocno powiększone i czuje się że zaraz zwariuje,
ide do znajomych też odczuwam stres i strach PARANOJA !!!. Oprócz tych
dolegliwości mam codzinnie lekkie biegunki od 8 miesiecy a największe
wtedy
jak wypoczywam i nic nie robie, palenie w brzuchu to też normalka do
której
się przyzwyczaiłem a ostatnio zaczołem cierpieć na bezsenność, staram się
zasnąć ale nie mogę bo przez głowe przechodzi mi tyle różnych myśli że nie
jestem wstanie ich odpędzić i zasnąć spokojnie. Są to myśli różne,
przyjemne
, mniej przyjemne, wspomnienia i co się stanie zemną za ileś tam lat.
Czasem
budzi mnie jakiś strach wszystko to jest strasznie okropne. I tak te
dolegliwości są już mniejsze niż kiedyś ale nieprzyjemne. Chodziłem do
psychologów i kazali mi opisywać np. kwiatka ( jaki on jest ) po to żeby
się
nie stresować lub narysować kropkę na ścianie i patrzeć w nią przez
minute,
kompletny idiotyzm bo przecież nie mogę całymi miesiącami opisywać jakieś
bzdury. Jak wspomniałem wcześniej nie biore leków od 2 miesięcy i czuje
się
tak lepiej ale dolegliwości są i przeszkadzają. Lekarze wiedzą że nie
biore
leków i umówiliśmy się że jeśli nie dam sobie rady będziemy stosować
jeszcze
inne leki. Mam 26 lat a czuje się jak osoba nienormalna. Lekarze
stwierdzili
u mnie zaburzenia lękowe a psycholodzy nie znaleźli problemu. Mam pytanie
czy istnieje naprawdę skuteczny lek lub lek ziołowy albo czy te
dolegliwości
przechodzą same z czasem, czy to się da wyleczyć? Tylko proszę nie piszcie
mi że trzeba się wybrać do psychologa bo spędziłem z nimi wiele godzin i
była to tylko strata czasu. Najbardziej interesuje mnie to czy takie
dolegliwości przemijają same czy żyje się z nimi do końca życia, jak to w
praktyce wygląda???


Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: ciągły ból głowy u 5-letniego dziecka
Witam i proszę o jakąkolwiek pomoc, wskazówki co robić dalej.

Syn (prawie 5 lat) od około 3 miesięcy skarży się na ból głowy.

Zazwyczaj sam wspomina o bólu głowy:
1) wieczorem gdy jest śpiący,
2) rano, gdy się przebudzi,
3) w południe gdy wraca z przedszkola.
Na pytanie czy boli go głowa, ZAWSZE odpowiada twierdząco. Jednak z
zewnątrz nie zdradza objawów bólu głowy, zachowuje się normalnie,
pełen energii, ma dobrą pamięć, bardzo chętnie chodzi do przedszkola
(zaczął chodzić niedawno, we wrześniu 2008).

W międzyczasie zostały zrobione badania:
1) morfologia, mocz - nic niepokojącego nie stwierdzono,
2) pasożyty (owsiki, lamblie i inne) - nie stwierdzono, jednak
pediatra zdecydowała się na podanie leku na pasożyty ZENTEL - ale
tylko jedną dawkę - powinno się podać dwie w odstępie bodajże 2-
tygodniowym. Po podaniu leku na pasożyty ustąpiły nocne napady kaszlu
(z wymiotami). Niedługo zbadam mu kolejny raz kał, być może pasożyty
nie zostały skutecznie wybite (ale nawet jak są, to badanie może nie
wykazać).
3) wzrok - badanie dna oka w porządku, mały widzi dobrze. Jednak
czasami zezuje jednym okiem ku środkowi, okulistka zatem postanowiła
zrobić kolejne badanie po atropinie.
4) neurolog zalecił najpierw upewnienie się u laryngologa czy wszystko
w porządku z zatokami,
5) laryngolog zalecił zrobienie pełnej (to znaczy nie tylko pod kątem
zatok) tomografii komputerowej głowy.

Od 3 miesięcy ganiamy po lekarzach i właściwie jesteśmy w punkcie
wyjścia, nie wiadomo co robić. Kolejna wizyta będzie u innego
laryngologa i mamy nadzieję, że powie coś na temat zatok. Zaraz potem
wizyta u neurologa (tego samego co poprzednio).

Mimo zapewnień lekarzy o nieszkodliwości tomografii, jestem świadomy
dawki promieniowania RTG jaką dostałby syn podczas badania. Jest
jeszcze rezonans magnetyczny, który wydaje się być bezpieczniejszy,
mniej szkodliwy. I mając wybór tomografia czy rezonans, wolałbym
rezonans.

Moje pytania:
1) Czy można jakoś inaczej niż tomografią zdiagnozować chore zatoki?
2) Czy mogą być inne przyczyny bólu głowy?
3) Czy wykonywać tomografię albo rezonans? Jeśli tak, to które z nich?
Głównym kryterium jest szkodliwość badania.
4) Jak szybko działać? Czy w pespektywie tygodni, miesięcy, a może
poczekać pół roku i ból minie?
5) Czy mógłby ktoś polecić dobrego neurologa, laryngologa, okulistę w
Warszawie?
6) Syn dużo "pracuje" oczami, tzn. książki, pisanie, rysowanie,
zagadki itp. oraz oglądanie bajek w telewizji. Być może za dużo tego.
Czy ograniczyć telewizję np. do pół godziny dziennie albo całkowicie
wyeliminować na jakiś czas? Czy może mieć to wpływ na ból głowy?
7) Czy wizyta u psychologa mogłaby w jakikolwiek sposób pomóc?

Z góry dziękuję za pomoc.

P.S.
Bóle głowy zaczęły się w momencie gdy złapał jakąś infekcję (lekka
gorączka, wymioty przez 2-3 dni, niewielki katar i kaszel). Pediatra
wtedy stwierdziła, że albo to zwykła infekcja albo jakieś lekkie
zatrucie pokarmowe. Jednak to szybko ustąpiło i syn wyzdrowiał, ale od
tego czasu nieprzerwanie syn narzeka na bóle głowy (w międzyczasie
dość często chorował, a ostatnio nawet zapalenie płuc).

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Drogie badania dla wytrwałych
Drogie badania dla wytrwałych
Renta tylko dla pijaka
Polak pijak - to typowy obywatel. Trzeźwy nie ma racji. Ciężko być
trzeźwym w pijanym kraju.
Żyję w kraju dla pijaków, bo tylko oni mają prawa, mają zasiłki,
mają opiekę zdrowotną, mają renty, trzeba im udowadniać, że pijani
kierowali samochodami. Trzeźwym w Lechostanie ciężko być, a nawet
coraz ciężej. Co z tego, że uczciwie pracuję, płacę podatki,
opłacam NFZ, płacę ZUS. Kiedy mam dwójkę dzieci, żonę na
bezrobotnym - państwo nie kiwnie palcem by było mi lepiej, a
wystarczy tylko być pijakiem.
Mam nie zdiagnozowaną chorobę, czekam na wizytę u specjalisty
miesiącami, wykonanie badań wysoko specjalistycznych to wizja
dalekiej przyszłości, a wystarczy tylko być pijakiem. Zdarza się,
że zachoruję i bedę niezdolny do pracy i choć chcę pracować nie
jestem w stanie, ale o rencie mogę pomarzyć, bo jestem trzeźwy, a
wystarczy tylko być pijakiem.
Jadąc samochodem za szybko dostanę mandat karny - a kiedy spowoduję
wypadek, to dostanę z grubej rury, a wystarczy być pijakiem i będę
traktowany łagodniej, jeszcze bedą musieli mi udowodnić, że byłem
pijany. Coś w polskiej mentalności jest nie tak, co by było jeśli
połowa społeczeństwa by ćpała?
Picie ma społeczne przyzwolenie
Jak to się stało, że jeszcze 10 lat temu pijany awanturnik lądował
w Izbie Wytrzeżwień, dostawał kolegium i nikt się nie litował.
Dziś pijany obywatel leży obrzygany na ulicy, nieprztomny od 5
promili alkoholu we krwi - inni obywatele widząc biedaka
powiadamiają służby ratownicze 999 i na gwizdkach przyjeżdża
karetka po potrzebującego pomocy obywatela, na sygnałach dojeżdża
do szpitala, I tak obywatel ląduje na SORZE - czyli w szpitalnym
oddziale ratunkowym, ponieważ jest kompletnie nieprzytomny, a
często jeszcze z drgawkami - wykonuje mu się komplet badań, często
nawet z tomografią komputerową głowy, żeby nie narazić się na
watpliwą przyjemność składania zeznań w prokuraturze, że coś
zaniedbano. I tak po wlaniu w żyły około 3 litrów płynów
infuzyjnych szanowny obywatel częściowo otwierając oczy i
ozdrawiając dziekuje trzeźwej załodze SOR - czyli pielegniarkom i
lekarzom - przyjecielskim pozdrwieniem wy K. i Ch ja p. i sp.
Szkoda, że w tym kraju Izba Przyjęć szpitala zamieniła się w
wytrzeźwiałkę i zaczyna brakować w niej miejsca dla trzeźwych,
ciężko chorych pacjentów, ale za pijaka NFZ płaci bez mrugniecia
okiem - tylko dlaczego?
Skoro ktoś pije za swoje i przez to ma rozbitą głowę powinien za
leczenie zapłacić sam, bo ma to na swoje życzenie. Szkoda, że potem
nie ma pieniędzy na leczenie raka czy transplantacje.
Szkoda, że ZUS wspaniałomyślnie wypłaca renty alkoholikom z
padaczką alkoholową, by mieli za co chlać i przynajmiej raz w
tygodniu mogli być pacjentami w SOR, kiedy po pijaku rozbiją sobie
głowy - NFZ i tak zapłaci za ich leczenie.
Szkoda, że uczciwy, trzeźwy Kowalski musi się wić jak piskorz i
udowadniać, że nie ma nogi, ZUS wie lepiej, Kowalski może pracować,
bo jest trzeźwy.
Wołanie o pomoc
Natomiast dwuręczny i dwunożny pijany LUMP zasługuje na rentę,
przecież on jest chory. Gdzie jest kontrola? Co dzieje się z
pieniędzmi, które są wypłacane takim pijanym Polakom, którzy nawet
nie są trzeźwi, gdy odbierają swoje zasiłki czy renty. Absurd tego
kraju polega na tym, że żeby coś osiagnąć trzeba się napić, a prawo
stawia pijaka na piedestale - tylko trzeźwy Kowalski tu nie pasuje.
Małżeństwo z dwójką dzieci nie dostanie zasiłku socjalnego, bo
mieści się w widełkach. Za to pijak, któremu nigdy nie chciało się
pracować znakomicie pasuje do widełek obywatela, któremu należy się
pomoc.
Normalny pacjent czeka na swoją TOMOGRAFIĘ kilka miesięcy, a pijak
z robitą głową ma to badanie czasami dwa razy w miesiącu. Jeszcze
jedno - pijak za kółkiem - ten obywatel to ma fory, nie wystarczy
stwierdzenie alkomatem, trzeba mu udowodnmic, że jest pijany i
wykonywać badanie kilkukrotnie - bo może on trzeźwieje, a nie
popada w upojenie.
Państwo musi go wspomóc by mógł zarzygać ulicę, pobić żonę i
dzieci, gdy wróci pijany, by wreszcie dostać pijacką rentę, gdy już
rozwinie padaczkę alkoholową - w wyborach weźnie udział i będzie
głosował dalej, za tym wspaniałym porządkiem społecznym, bo gdzie
mu będzie lepiej niż w POLSCE.

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Labradorka ma paraliż
To rzeczywiscie wygląda jak atak padaczki, podejrzewam ze przy problemach z
dyskiem pies tak szybko nie dochodziłby do siebie.
Na początku weterynarz prawdopodobnie zaleci luminal, później jeżeli zajdzie
taka potrzeba dodaje się inne leki.
Należało by się zorientować co wywołuje ataki, a możliwości jest wiele: od
zapalenia mózgu, zatrucia toksynami wydzielanymi przez pasożyty,choroby zakaźne
lub nowotwory mózgu. Dobrze aby weterynarz sprawdził, czy nie występują
powyższe przyczyny.

Padaczka, jest przewlekłym (nieuleczalnym - ale można ograniczć występowanie
jej objawów)schorzeniem ośrodkowego układu nerwowego tzw. mózgowia.
Upraszczając można powiedzieć, że spowodowana jest nieprawidłowymi
wyładowaniami elektrycznymi w przebiegu informacji nerwowej (coś jak spięcie na
łączach). Atak padaczkowy może nastąpić z powodu wielu czynników, często mają
na to wpływ hormony płciowe. Stąd u psów często stosuje się kastrację, gdyż w
okresach cieczek u blisko mieszkających suk ataki zwiększają się mimo podawania
leków.
Dobrze, że zwróciłaś uwagę na strach psa przed strzałami: strach, obawa przed
czymś sprzyja atakom padaczki, tak więc w okresie Sylwestra musisz zwracać na
nią szczególną uwagę (szczelnie zamknięte okna, włączone dość głośno radio i
leki uspokajające - oczywiście te przepisane przez weterynarza).

Mam nadzieję, że wkrótce dostaniesz dokładniejsze wskazówki od wetów
prowadzących forum. Pozwolę sobie zadać im tu następujace pytania, ponieważ
wiedzę czerpię z literatury popularnej, a nie medycznej, a jak wiadomo nowe
teorie naukowe i sposoby leczenia pojawiają się tak szybko, że wydawcy
literatury popularnej nie nadążają za odkryciami:
1) czy już dokonano ustaleń, że padaczka u psów jest chorobą dziedziczną - nie
uzyskałam w literaturze popularnej potwierdzenie tej wersji, ale np: w USA
wszystkie owczarki belgijskie sa badane pod kątem tej choroby i z uprawnieniami
hodowlanymi dla samców tej rasy czeka się do 3 czy 4 roku życia (jeżeli do tego
czasu nie nastąpią ataki padaczki, uważa się że pies jest zdrowy i moze kryć),
2)czy dalej przy padaczce stosuje się następującą dietę: mało białka dużo
witamin - czyli pies powinien dostawać małe ilości miesa, sera i mleka, należy
dzielić porcję pokarmu na małe dawki - zamiast dwóch rano i wieczorem - cztery
lub pięć w ciągu całego dnia. Należy unikać kości i innych pokarmów
wywołujacych zaparcie. ABy dostarczyć psu wiekszej dawki witaminy B1 mozna
stosować drożdze piwne dodawane do pokarmu. Czy też nastąpił odwrót od tych
zaleceń i stosuje się zupełnie inną dietę ?

Ponieważ atak padaczki mozne nastąpić w każdej chwili chodząc np. po schodach
zawsze asekuruj psa, aby w momencie upadku nie zrobił sobie krzywdy. Często,
choć nie zawsze przed atakiem mozna zauważyć, że on nastąpi - pies jest
zdenerwowany, jakby wystraszony, nagle staje w bezruchu, ma szeroko otwarte
oczy, rozszerzone, znieruchomiałe źrenice, po chwili próbuje zrobić krok, z
reguły w stronę właściciela, jakby czuł, ze coś jest nie tak, nogi jednak są
już jak z drewna, zatacza się i pada. Drgawki nie zawsze występują, natomiast
często puszczają zwieracze i pies oddaje kał i mocz. Zamiast drgawek pies robi
nogami ruchy jakby pływał, ale ich nie zgina są mocno wyciagnięte. Może
nastąpić przekręcanie głowy i skurcze pyska , co powoduje, że pies kłapie
zębami. Z pyska często wydobywa się spieniona ślina. Gdyby oprócz niej nastąpił
odruch wymiotny trzeba psu pomóc, gdyż jest pozbawiony swiadomości i może się
udusić. Z tego względu podczas ataku padaczki nie podaje się psu tabletek, choć
weterynarz może przepisać czopki i tych można użyć. Atak powinien skończyć się
po kilku minutach, bardzo często bezpośrednio po ataku występuje silne
łaknienie. Należy więc podać psu wodę i jedzenie - co do jego ilości niech
lepiej wypowie się specjalista, gdyż trudnio mi stwierdzić czy potrzeba
jedzenia jest wywołana utratą przez psa energii podczas ataku, czy atawizmem -
jedzenie często uspokaja zwierzę ( stąd pytanie do weta - czy to kwestia
fizjologii czy psychologii?)
Mam nadzieję, że trochę ci pomogłam, a sama czekam również na odpowiedzi
specjalistów na twoje i moje pytania.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że sam luminal wystarczy, gdyż wiele psów mających
padaczkę dożywa późnej starości.


Jeżeli masz możliwości dobrze wykonać tomografie komputerową głowy, aby
stwierdzić aby czy pojawia rosnie się guz

Kastracja – bardzo duzoy wpływ chormobnów płciowych na układ nerwowych

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: prośba o pomoc
Witam i przede wszystkim dziękuję za tak szybki odzew. Po pierwsze jeśli chodzi
o problemy neurologiczne małego to po raz pierwszy mieliśmy z nimi do czynienia
jak miał 2 i pół miesiąca. Z Kubą, bo tak ma na imię mój synek, jeździliśmy do
CZD w Warszawie, aby wyjaśnić czy ma toksoplazmozę wrodzoną (u mnie w ciąży
pojawiło się podejrzenie i takie dzieci są kontrolowane). Przy okazji miał tam
konsultację neurologiczną, która wykazała asymetrię, brak trakcji, wzmożone
napięcie mięśniowe. Toksoplazmozę u Kuby wykluczono, ale mieliśmy kolejną
konsultację po dwóch miesiącach i na badaniu USG głowy okazało się, że Kuba ma
za dużo płynu mózgowo-rdzeniowego. Następnie wykonano tomografię komputerową
głowy w celu wykluczenia wodogłowia. Badanie wykazało poszerzenie przestrzeni
płynowej przymózgowej do 16mm. Bruzdy między zakrętami kory pogłębione. Układ
komorowy nieposzerzony, nieco asymetryczny (L>P). Róg czołowy lewej komory
bocznej wydłużony, zaokrąglony. Po rozmowie z lekarzami dowiedziałam się, że nie
jest to wodogłowie a tzw. wodniaki podtwardówkowe. Zapytałam o przyczynę.
Lekarka stwierdziła, że najprawdopodobniej jest to skutek niedotlenienia
okołoporodowego. Mały urodził się przez cesarskie cięcie ( miałam poważne
problemy z kręgosłupem,które ujawniły się w ciąży), dostał 10 pkt. w skali
Apgar, ale po 20 minutach wylądował w inkubatorze. Muszę dodać, że podczas
cesarki skakano mi na brzuch i wypychano dziecko, bo drugiemu asystującemu
lekarzowi Kuba "wypsnął" się z ręki. Od neonatologa natomiast dowiedziałam się,
że mały jest jest dzieckiem donoszonym, ale wcześniakowatym i nie jest z 39 tyg.
jak to wskazywało USG lekarzowi prowadzącemu, ale max. z 37 tyg. i niestety dla
niego jest trochę za wcześnie. Wracają do wątku głównego, a mianowicie spraw
neurologicznych Kuba był rehabilitowany do czerwca 2009 roku pd kontrolą
neurologa, wrócił do sprawności, napięcie ustąpiło, pełzał, w dziewiątym
miesiącu zaczął samodzielnie siadać, raczkować, a następnie wstawać,w wieku roku
zaczął chodzić samodzielnie. Co do słów, które wypowiada sprawa wygląda
następująco: mama, tata, baba, dziudziu (rok temu potrafił powiedzieć dziadek),
pi(jak chce coś do picia),jajo, gwiazdka, kaczka, kółko, papko (jeśli chce
jabłko), tu, tam, to, dwa, w wakacje mówił jeszcze słowo buty, a ostatnio nie
mówi. Poza tym używa wyrazów dżwiękonaśladowczych przy nazywaniu zwwierząt,
krowa to muu, ptak to gugu itp. Niestety nie wszystkie zwierzątka tak nazywa. Na
traktor mówi po swojemu kutkut. Zdań żadnych nie buduje, nie powtarza słów.
Potrafi natomiast powtórzyć po mnie cały alfabet. Kwestia mowy Kuby by mnie
pewnie nie martwiła, gdyby nie to, że ma on za sobą przeszłość neurologiczną, a
poza tym widać, że chciałby mówić, a nie może. Po rozmowie z pediatrą
stwierdziła, że jestem przewrażliwioną matką, a chłopcy tak mają. Ja jednak
powoli zaczynam dostrzegać, że dziecko zaczyna odstawać od większości
rówieśników. Co do zamieszkania to jesteśmy z Ruczaju czyli południe Krakowa,
ale dojazdy nawet na drugi koniec miasta nie będą problemem jeśli będzie taka
konieczność. Co do opinii o logopedach to ponoć w Krakowie dosyć sprawnie działa
centrum mowy Gżegżółka działające pod nadzorem prof. Cieszyńskiej. Poza tym
zastanawiam się czy najpierw kontaktuje się z logopedą czy też z laryngologiem,
który ewentualnie wykluczy przeszkody techniczne warunkujące rozwój mowy. Co do
słuchu Kuba był badany i jest wszystko świetnie. Jedyne co zauważyłam, to to, ze
górne wędzidełko, które łączy górną wargę z dziąsłem ma przerośnięte. Zgłaszałam
to lekarzowi, ale powiedział, że nie ma to nic do rzeczy.
Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za tak dłuuugi opis ;)
Gosia mama Kuby
Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: moja historia
po trzecim dniu dostalam zapasc !! cudem mnie uratowali. zaznaczam nie
dostalaam ani jednej kropli krwi w szpitalu,i zaden z lekarzy nie poprosil ,by
taka krew moi znajomi oddali.bylam strasznie slaba! po dwoch dniach usunieto mi
rurki.Od tej pory zcaelo mi sie tworzyc jajo fioletowe pod brodawielkozci
pięsci.mojego profesora juz w klinice nie bylo bo pojechal na urlop. od
poczatku po przebudzeniu nie moglam opanowac bolu glowy ,faszerowali mnie
ketonalem,ktory dzialal na chwile!wszystkie pacjentki z dnia kiedy to mialysmy
operacje juz dawno wyszly,a ja nadal bylam w szpitalu.bylam strasznie
oslabiona ,nagle co chwile zaczeto mi robic poziom cukru(nigdy nie mialam
wczesniej podwyzszonego) a w szpitalu podskoczyl mi na 9.8!!praktycznie nie
moglam sie ruszac ,po jakim kolwiek ruchu dostawalam jakies dziwne skurcze
miesni,ktore przypominaly leki paraliz.musial mnie wiec szefowa nacierac w tym
miejcu,bo bol byl ptworny .wszystko zglaszalam lekarzom,uznali ,ze wszystko
jest w porzadku . najciekawsze jest to ,ze kiedy ja mialm operacje to mojego
profesora moja szefowa widziala przechadzajacego sie po korytarzu dokladnie o
7 .40 rano. moja operacja wyciecia gozkow trwala dwie godziny,15 minut!!!!!
since schodzily powoli i po 8-miu dniach cala fioletowa z "jajem pod
broda "mnie wypisano do domu. tylko ten potworny bol glowy nie przechodzil .
udalam sie z wypisem do lekarza pierwszego kontaktu. byla w szoku jak ja
wygladalam!!!zapytalam dlaczego ja mam takie wybroczyny a inni nie mieli.
lekarka odpowiedziala mi "co sie Pani dziwi! przeciez Pani miala usuwana
tarczyce ,a inni tylko guzki" Oniemialam !! jak to tarczyce !! ja usuwalam
guzki!! na wypisie bylo wpisanwe !! usuniecie obydwu platow tarczycy!! a wynik
histopatologiczny tychze platow za 21 dni!! dostalam skierowanie do
neurologa ,bo nie wiedziala,pani lekarz skad ten bol glowy.od neurologa
skierowanie dostalam na tomograf komputerowy glowy .Niestety Nic nie wykazano!!!
a bol jak nie przechodzil tak nie przechodzil!! minal miesiac a ja czekalam na
miesiaczke!! zaczely sie kolejne dolegliwosci,uderzenia goraca i
slabosc .zaczelam nagle przybierac na wadze.to tycie bylo nie do opanowania!!!
moja znajoma wpadla na pomysl ,ze moze to od kregoslupa ! pojechalam z nia do
lapczycy k krakowa do kregarza . bol ustapil w moment.Zapytalam wiec co to
bylo? kregarz powiedzial ,zemialam wysuniete trzy krego w kregoslupie i
nastapil ucisk ,ktory powodowal bol glowy.Nagle zobaczylam swiat w innych
kolorach kiedy juz bol glowy ustapil.wszystko zglaszalam na wizycie u
endokrynologa w szpitalnej przychodni.uznal ,ze mala dawke "eltrixin'u" dostaje
i ze 100-etki zmienil mi na 180 umg.okresu nadal nie dostalam,a skurcze miesni
nie ustawaly.moja lekarka mi powiedziala : "moze zostaly uszkodzone
przytarczki? i dala mi trzy razy dziennie wapno w tabletkach i magnez . troche
pomoglo!!!! szefowa mi zafundowala masaz przez 10 dni w domu ,bylo coraz
lepiej. cdn Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Jestem lekarzem-część druga
fazinek mail doszedł.

Zastanawiałam się długo jak prowadzić ten wątek w jego nowym wcieleniu.
Zechcę w nim przede wszystkim opisywać przypadki leczonych przeze mnie pacjentów.
Oczywiście za ich zgodą.

Dziś opowiem Wam historię bardzo dla mnie ciekawą i pouczającą.
Miesiąc temu zgłosiła się do mnie osoba,u której rok temu rozpoczęły się
drętwienia lewej połowy twarzy i języka.
Opisywała je jak odczucie,które mamy po injekcji zastrzyku przeciw bólowego u
stomatologa.Były trudności z mową i silne zawroty głowy,także uczucie ciągnięcia
na prawą stronę.
Była hospitalizowana.
Wykonano tomografię komputerową głowy-bz.
Dalsze narastanie dolegliowści i ponownie szpital-zmiany w rezonansie
magnetycznym w móżdżku-podwyższony sygnał 9x16 mm-do różnicowania pomiędzy
przebytymi zmianami naczyniopochodnymi,a procesem demielinizacyjnym.
Przyjęto diadnozę zmian demielinizacyjnych wieloogniskowych i włączono sterydy.
Leczenie to nie dało efektu,pojawiło się drętwienie prawej ręki i nogi,a
następnie duże zaburzenia czucia tych kończyn.
W czerwcu 2006 pojawiła się zmiana na skórze brzucha o charakterze wypukłej
grudki średnicy ok.8 mm.

Gdy zgłosiła się do mie były olbrzymie zaburzenia równowagi.
Wchodziła na szerokiej podstawie z pomocą drugiej osoby.
Były zaburzenia czucia i drętwienia lewej połowy twarzy o raz prawej kończyny
górnej i dolnej.
Badanie pmr-bz
Test Elisa IgM ujemny
Test Elisa IgG ujemny
Test Western blota klasa IgM ujemna
Test Western blota klasa igG ujema
PCR/Poznań/pozytywny.

Włączyliśmy leczenie cefalosporyną III generacji dożylnie,oraz tinidazol i
makrolid i odkwaszacz środowiska wewnątrzkomórkowego oraz oczywiście probiotyki.

Po około 10 dniach poprawa.
Przestała już chodzić na szerokiej podstawie,chodzi samodzielnie.
Poprawa po 10 dniach oceniana jako o 90% jeśli chodzi o równowagę.
Twarz-lewa połowa,czuje ulgę zostało 10 % dolegliowści,obejmujących 1/4 lewej
połowy twarzy.
Prwae kończyny dolne i górne znaczna poprawa,rozlużnione,trochę jeszcze drętwieją.
Odczucie ciągnięcia na prawą stronę znacznie mniejsze.

To jest opis zaledwie miesięcznego prowadzenia chorej.
Zlecając typowe testy czyli Elisa-pacjentka jest wola od boreliozy.
Zlecając Test Western blota w dobrym laboratorium-wyniki ujemne.
Ten przypadek choroby potwierdza nieskuteczność serologii.
Po ujemnych testach serologicznych,a przy dużym prawdopodobieństwie boreliozy
konieczny jest test PCR,nie przepraszam byle gdzie jak to ludzie czasem chcą,ale
właśnie w laboratoriu nastawionym na badania DNA,czyli w Poznaniu.

Diagnoza w pełni potwierdzona spektakularną poprawą.
Dziś była u mnie osoba zupełnie inna fizycznie i psychicznie.
A to tylko miesiąc leczenia.
Beata.
bb.werbowy@poczta.onet.pl Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Szpitale nie chciały ciężarnej po wypadku
Renta tylko dla pijaka
Polak pijak - to typowy obywatel. Trzeźwy nie ma racji. Ciężko być
trzeźwym w pijanym kraju.
Żyję w kraju dla pijaków, bo tylko oni mają prawa, mają zasiłki,
mają opiekę zdrowotną, mają renty, trzeba im udowadniać, że pijani
kierowali samochodami. Trzeźwym w Lechostanie ciężko być, a nawet
coraz ciężej. Co z tego, że uczciwie pracuję, płacę podatki,
opłacam NFZ, płacę ZUS. Kiedy mam dwójkę dzieci, żonę na
bezrobotnym - państwo nie kiwnie palcem by było mi lepiej, a
wystarczy tylko być pijakiem.
Mam nie zdiagnozowaną chorobę, czekam na wizytę u specjalisty
miesiącami, wykonanie badań wysoko specjalistycznych to wizja
dalekiej przyszłości, a wystarczy tylko być pijakiem. Zdarza się,
że zachoruję i bedę niezdolny do pracy i choć chcę pracować nie
jestem w stanie, ale o rencie mogę pomarzyć, bo jestem trzeźwy, a
wystarczy tylko być pijakiem.
Jadąc samochodem za szybko dostanę mandat karny - a kiedy spowoduję
wypadek, to dostanę z grubej rury, a wystarczy być pijakiem i będę
traktowany łagodniej, jeszcze bedą musieli mi udowodnić, że byłem
pijany. Coś w polskiej mentalności jest nie tak, co by było jeśli
połowa społeczeństwa by ćpała?
Picie ma społeczne przyzwolenie
Jak to się stało, że jeszcze 10 lat temu pijany awanturnik lądował
w Izbie Wytrzeżwień, dostawał kolegium i nikt się nie litował.
Dziś pijany obywatel leży obrzygany na ulicy, nieprztomny od 5
promili alkoholu we krwi - inni obywatele widząc biedaka
powiadamiają służby ratownicze 999 i na gwizdkach przyjeżdża
karetka po potrzebującego pomocy obywatela, na sygnałach dojeżdża
do szpitala, I tak obywatel ląduje na SORZE - czyli w szpitalnym
oddziale ratunkowym, ponieważ jest kompletnie nieprzytomny, a
często jeszcze z drgawkami - wykonuje mu się komplet badań, często
nawet z tomografią komputerową głowy, żeby nie narazić się na
watpliwą przyjemność składania zeznań w prokuraturze, że coś
zaniedbano. I tak po wlaniu w żyły około 3 litrów płynów
infuzyjnych szanowny obywatel częściowo otwierając oczy i
ozdrawiając dziekuje trzeźwej załodze SOR - czyli pielegniarkom i
lekarzom - przyjecielskim pozdrwieniem wy K. i Ch ja p. i sp.
Szkoda, że w tym kraju Izba Przyjęć szpitala zamieniła się w
wytrzeźwiałkę i zaczyna brakować w niej miejsca dla trzeźwych,
ciężko chorych pacjentów, ale za pijaka NFZ płaci bez mrugniecia
okiem - tylko dlaczego?
Skoro ktoś pije za swoje i przez to ma rozbitą głowę powinien za
leczenie zapłacić sam, bo ma to na swoje życzenie. Szkoda, że potem
nie ma pieniędzy na leczenie raka czy transplantacje.
Szkoda, że ZUS wspaniałomyślnie wypłaca renty alkoholikom z
padaczką alkoholową, by mieli za co chlać i przynajmiej raz w
tygodniu mogli być pacjentami w SOR, kiedy po pijaku rozbiją sobie
głowy - NFZ i tak zapłaci za ich leczenie.
Szkoda, że uczciwy, trzeźwy Kowalski musi się wić jak piskorz i
udowadniać, że nie ma nogi, ZUS wie lepiej, Kowalski może pracować,
bo jest trzeźwy.
Wołanie o pomoc
Natomiast dwuręczny i dwunożny pijany LUMP zasługuje na rentę,
przecież on jest chory. Gdzie jest kontrola? Co dzieje się z
pieniędzmi, które są wypłacane takim pijanym Polakom, którzy nawet
nie są trzeźwi, gdy odbierają swoje zasiłki czy renty. Absurd tego
kraju polega na tym, że żeby coś osiagnąć trzeba się napić, a prawo
stawia pijaka na piedestale - tylko trzeźwy Kowalski tu nie pasuje.
Małżeństwo z dwójką dzieci nie dostanie zasiłku socjalnego, bo
mieści się w widełkach. Za to pijak, któremu nigdy nie chciało się
pracować znakomicie pasuje do widełek obywatela, któremu należy się
pomoc.
Normalny pacjent czeka na swoją TOMOGRAFIĘ kilka miesięcy, a pijak
z robitą głową ma to badanie czasami dwa razy w miesiącu. Jeszcze
jedno - pijak za kółkiem - ten obywatel to ma fory, nie wystarczy
stwierdzenie alkomatem, trzeba mu udowodnmic, że jest pijany i
wykonywać badanie kilkukrotnie - bo może on trzeźwieje, a nie
popada w upojenie.
Państwo musi go wspomóc by mógł zarzygać ulicę, pobić żonę i
dzieci, gdy wróci pijany, by wreszcie dostać pijacką rentę, gdy już
rozwinie padaczkę alkoholową - w wyborach weźnie udział i będzie
głosował dalej, za tym wspaniałym porządkiem społecznym, bo gdzie
mu będzie lepiej niż w POLSCE.

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: naczyniak jamnisty mózgu
"Wstęp
Naczyniak jamisty jest patologią naczyniową, której nie można uwidocznić w
badaniu naczyniowym tętnic mózgowych. Tego typu zmiana zlokalizowana
nadnamiotowo manifestuje się napadami padaczkowymi, rzadziej krwotokami lub
objawami ogniskowymi adekwatnymi do lokalizacji [1]. Naczyniaki jamiste są
również wykrywane przypadkowo u pacjentów bezobjawowych, u których wykonuje się
badanie obrazowe głowy, głównie rezonans magnetyczny, z innych przyczyn. W
przypadkach rodzinnych naczyniaki jamiste są cechą dziedziczoną autosomalnie
dominująco [2]. Olbrzymie naczyniaki występują niezmiernie rzadko. W naszej
pracy chcieliśmy zwrócić uwagę na możliwość występowania olbrzymich naczyniaków
jamistych i związanych z tym trudności diagnostycznych.
Opis przypadku
Pacjentka, lat 21, została przyjęta do kliniki z powodu podejrzenia procesu
rozrostowego do różnicowania ze zmianą naczyniową okolicy skroniowej lewej.
W wywiadzie od 1,5 roku występowały bóle głowy. Rok wcześniej wystąpił
krótkotrwały incydent osłabienia ostrości wzroku. Kilka dni przed przyjęciem
wystąpił napad padaczkowy, zaburzenie mowy o charakterze afazji motorycznej,
drętwienia prawej kończyny górnej i kącika ust po stronie prawej. Tomografia
komputerowa głowy wykazała zmianę w lewym płacie skroniowym, słabo wzmacniającą
się po podaniu kontrastu. W rezonansie magnetycznym (RM) głowy stwierdzono w
płacie skroniowym, wieczku i wyspie półkuli lewej masę patologiczną o wymiarach
5 cm x 3,1 cm x 3,6 cm (ryc. 1.). W obrazach T1-zależnych bez wzmocnienia
kontrastowego masa ta była głównie hiperintensywna, co najpewniej odpowiadało
methemoglobinie, częściowo o pośredniej intensywności sygnału odpowiadającej
najpewniej dezoksyhemoglobinie. W obrazach T2-zależnych w obrębie tej masy oraz
na jej obrzeżu widoczne były obszary o bardzo niskiej intensywności sygnału,
najpewniej odpowiadające hemosyderynie. Wykonana arteriografia tętnic mózgowych
była negatywna. Badanie RM sugerowało obecność naczyniaka jamistego w płacie
skroniowym lewym lub zakrzepniętego tętniaka tętnicy środkowej mózgu lewej
(ryc. 1. i 2.). Zmiana została usunięta w całości drogą kraniotomii
lewostronnej (ryc. 3.). Śródoperacyjnie zmiana miała charakter naczyniaka
jamistego lub hemangioblastoma. Pacjentkę wypisano do domu w 7. dobie po
zabiegu, w stanie ogólnym bardzo dobrym. Wynik badania histopatologicznego
potwierdził obecność naczyniaka jamistego.
Omówienie
Wyróżnia się 4 podstawowe rodzaje malformacji naczyniowych:
1) tętniczo-żylne,
2) żylne,
3) naczyniaki jamiste,
4) teleangiektazje [3].
Naczyniak jamisty należy do rzadziej występujących nieprawidłowości mózgu; jest
utworzony przez jedną lub kilka jam naczyniowych wypełnionych krwią tętniczą
[4]. Cienka ściana pozbawiona jest błony mięśniowej i przydanki [4]. Niekiedy
wnętrze jamy jest przedzielone przegrodami łącznotkankowymi. Brak pomiędzy
jamami tkanki nerwowej jest cechą różnicującą od innych naczyniaków, np.
teleangiektazji bądź naczyniaków żylnych. Naczyniaki jamiste występują
pojedynczo lub w wielu narządach, nierzadko rodzinnie i osiągają zwykle
rozmiary od 1 do 10 cm. W obrębie ściany naczyniaków jamistych tworzą się
czasami zwapnienia.
Naczyniaki jamiste stanowią 5–13% malformacji naczyniowych ośrodkowego układu
nerwowego. Większość występuje nadnamiotowo. Odsetek lokalizacji podnamiotowej
oceniany jest na 1–3%. Ich obecność w 60% manifestuje się napadami
padaczkowymi, postępującymi ubytkami neurologicznymi (50%), krwotokiem (zwykle
śródmiąższowym), wodogłowiem lub są wykrywane przypadkowo. Zmiany te
predysponują do nawrotowych małych krwotoków, które rzadko powodują duże
uszkodzenie mózgu. Naczyniaki jamiste rosną przez powtarzające się krwawienia."

Neurol Neurochir Pol 2005; 39, 5: 405–407
autorzy: Paweł Słoniewski, Karina Smida, Michał Rynkowski, Janusz Szymaś
Adres do korespondencji: dr n. med. Karina Smida, Klinika Neurochirurgii, AMG,
ul. Dębinki 7, 80-211 Gdańsk, tel. +48 58 349 23 30 lub 31,
faks +48 58 550 32 07, e-mail: karinasmida@wp.pl


Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Już prawie 2 lata jak boli mnie głowa co robić ?
Już prawie 2 lata jak boli mnie głowa co robić ?
Witam
Chciałbym po raz kolejny poradzić się was w związku z dręczącymi mnie
dolegliwościami
od ok 2 lat mam nieprzerwane praktycznie codzienne bóle głowy i kręgosłupa
szyjnego
głowa boli mnie w różnych miejscach, o różnych porach z różna intensywnością
czasami boli mniej czasami mocniej ale boli praktycznie zawsze często
wieczorami dostaję wypieków na twarzy czuję sie jakbym był przeziębiony mam
ciągle “pełny” nos może to zatoki ale czy od zatok nie boli głowa tylko u
nasady nosa i przy pochylaniu ?
raz bolą skronie, raz czubek głowy raz ból promieniuje od karku do czubka
głowy, a niekiedy mam uczycie jakby wbijano mi szpilki w różne części głowy
nie mam wymiotów, nudności, zaburzenia równowagi,nie jestem głuchy i nie
ślepnę
Oczywiście przez ten długi czas odwiedziłem już wielu lekarzy pierwszego
kontaktu,ortopedę, kilku neurologów i miałem rozmaite badania
Badania podstawowe czyli krew,mocz itp. Które nic nie wykazały
Tomografię komputerową głowy – wynik norma czyli OK
Badanie dopplerowskie tętnic szyjnych – wynik OK
rezonans magnetyczny kręgosłupa szyjnego- obniżenie wysokości krążka
międzykręgowego c6-c7 z cechami jego odwodnienia
oczywiście masę zdjęć RTG całego kręgosłupa (bo mam też problemy z
kręgosłupem lędzwiowym)
podobno dyskopatia
byłem też u okulisty przepisał mi okulary +0,5
neurolog mówi że to nie jest migrena tylko napięciowe bóle głowy ostatnio
przepisał mi SERONIL
który biorę rano już kilka miesięcy i nie widzę żadnej poprawy, no może
jestem trochę mniej nerwowy
Nie zrozumcie mnie źle nie jestem jakimś “nerwusem” ale do spokojnych ludzi
na pewno nie należę swoje w życiu przeszedłem pomimo młodego wieku ....
Tak więc brałem i biorę leki uspokajające, chodziłem na zabiegi
rehabilitacyjne na kręgosłup, chodzę na basen śpię na ortopedycznej poduszce
byłem u kręgarza itp..
a tu NIC!! głowa nawala mnie całe dnie kładę się spać i wstaję z bólem głowy
doprowadza mnie to już do szału nie mam już pomysłów mam 27 lat a wstając z
łóżka nie mogę się ruszać boli mnie kark i głowa na dodatek kręgosłup
lędźwiowy czuję sie jak staruszek
Nie wiem co mam robić dalej nauczyć sie z tym żyć ?? ale czy to możliwe ??
lekarz neurolog mówi że mam nie myśleć o bólu ale jak można nie myśleć jak
głowa napieprza całe dnie do do pracy niestety fizycznej chodzić trzeba wiec
tak się męczę całe dnie odechciewa mi sie wszystkiego
wiec co mam ze sobą zrobić może iść do psychiatry bo może od tego bólu już
zwariowałem ?
I wmawiam sobie że mnie boli ?
Może ktoś ma lub miał podobne problemy i potrafi coś doradzić miałem kontakt
z kilkoma osobami o podobnych dolegliwościach ale jakoś kontakt się urwał
może jeszcze raz sie odezwą ??
Pozdrawiam
Artur


Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: ciągły ból głowy u 5-letniego dziecka
ciągły ból głowy u 5-letniego dziecka
Witam i proszę o jakąkolwiek pomoc, wskazówki co robić dalej.

Syn (prawie 5 lat) od około 3 miesięcy skarży się na ból głowy.

Zazwyczaj sam wspomina o bólu głowy:
1) wieczorem gdy jest śpiący,
2) rano, gdy się przebudzi,
3) w południe gdy wraca z przedszkola.
Na pytanie czy boli go głowa, ZAWSZE odpowiada twierdząco. Jednak z
zewnątrz nie zdradza objawów bólu głowy, zachowuje się normalnie,
pełen energii, ma dobrą pamięć, bardzo chętnie chodzi do przedszkola
(zaczął chodzić niedawno, we wrześniu 2008).

W międzyczasie zostały zrobione badania:
1) morfologia, mocz - nic niepokojącego nie stwierdzono,
2) pasożyty (owsiki, lamblie i inne) - nie stwierdzono, jednak
pediatra zdecydowała się na podanie leku na pasożyty ZENTEL - ale
tylko jedną dawkę - powinno się podać dwie w odstępie bodajże 2-
tygodniowym. Po podaniu leku na pasożyty ustąpiły nocne napady
kaszlu (z wymiotami). Niedługo zbadam mu kolejny raz kał, być może
pasożyty nie zostały skutecznie wybite (ale nawet jak są, to badanie
może nie wykazać).
3) wzrok - badanie dna oka w porządku, mały widzi dobrze. Jednak
czasami zezuje jednym okiem ku środkowi, okulistka zatem postanowiła
zrobić kolejne badanie po atropinie.
4) neurolog zalecił najpierw upewnienie się u laryngologa czy
wszystko w porządku z zatokami,
5) laryngolog zalecił zrobienie pełnej (to znaczy nie tylko pod
kątem zatok) tomografii komputerowej głowy.

Od 3 miesięcy ganiamy po lekarzach i właściwie jesteśmy w punkcie
wyjścia, nie wiadomo co robić. Kolejna wizyta będzie u innego
laryngologa i mamy nadzieję, że powie coś na temat zatok. Zaraz
potem wizyta u neurologa (tego samego co poprzednio).

Mimo zapewnień lekarzy o nieszkodliwości tomografii, jestem świadomy
dawki promieniowania RTG jaką dostałby syn podczas badania. Jest
jeszcze rezonans magnetyczny, który wydaje się być bezpieczniejszy,
mniej szkodliwy. I mając wybór tomografia czy rezonans, wolałbym
rezonans.

Moje pytania:
1) Czy można jakoś inaczej niż tomografią zdiagnozować chore zatoki?
2) Czy mogą być inne przyczyny bólu głowy?
3) Czy wykonywać tomografię albo rezonans? Jeśli tak, to które z
nich?
Głównym kryterium jest szkodliwość badania.
4) Jak szybko działać? Czy w pespektywie tygodni, miesięcy, a może
poczekać pół roku i ból minie?
5) Czy mógłby ktoś polecić dobrego neurologa, laryngologa, okulistę
w Warszawie?
6) Syn dużo "pracuje" oczami, tzn. książki, pisanie, rysowanie,
zagadki itp. oraz oglądanie bajek w telewizji. Być może za dużo
tego. Czy ograniczyć telewizję np. do pół godziny dziennie albo
całkowicie wyeliminować na jakiś czas? Czy może mieć to wpływ na ból
głowy?
7) Czy wizyta u psychologa mogłaby w jakikolwiek sposób pomóc?

Z góry dziękuję za pomoc.

P.S.
Bóle głowy zaczęły się w momencie gdy złapał jakąś infekcję (lekka
gorączka, wymioty przez 2-3 dni, niewielki katar i kaszel). Pediatra
wtedy stwierdziła, że albo to zwykła infekcja albo jakieś lekkie
zatrucie pokarmowe. Jednak to szybko ustąpiło i syn wyzdrowiał, ale
od tego czasu nieprzerwanie syn narzeka na bóle głowy (w
międzyczasie dość często chorował, a ostatnio nawet zapalenie płuc). Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: bardzo powiekszone grupczoły piersiowe u 6-letniej
Wiatam !
na początku wyluzuj... i sie uspokój. cierpliwośc się przyda, badań będzie
wiele, a czekanie na ich wyniki długie
Zaczne od tego, że to samo przechodziłam 5-6 lat temu
Moja wówczas 4 letnia Jagoda miała właśnie powiększone sutki.
Pediatra stwierdził że to wina diety (kurczaki i jajka) - odstawiliśy z marszu.
Po miesiącu powiększone sutki zaczęły się zmniejszać.
Po klejnych dwóch tyg. znowu powiększać i w końcu coś na kształt miesiączki,
takie dwu-trzy dniowe plamienie...
I wtedy pediatra już przerażona odesłałą nas do endokrynologa dzieciecego.
Ten nas położył na oddział na badania.Najpierw były harmony, badanie poziomu
hormonów płciowych, stymulacja hormonalna... USG brzucha - majace na celu
wykluczyć nowotwory - i najgorsze tomografia komputerowa głowy. Majązca
wykluczyć guza na przysadzce. RTG nadgarstka - mające na celu okresć wiek
kostny.
Wyniki tomografii i usg były ok. Wykluczono nowotwory.Wiek kostny prawidlowy.
Ztwierdzono powdwyższone hormony
Diagnoza - idiopatyczne (czyli nieznanej przyczyny) przedwczesne dojrzewanie.
Geaneralnie chodzi o wzrost. po okresie dojrzewania nasady kości się zamykają i
dziecaik przestaje rosnać. Stad tez ten wiek kostny...
Młoda była miala do 9 roku życia być na diphreline, hamującym jajniki
chyba....był to czas kiedy ten lek nie był refundowany chyba przez dwa
miesiace - 850zł ampułka - dawana raz na 28dni
Po pół roku zaczełam przygladać sie innym dzieciom z tą przypadloscią, były
otyle często, krępe... A jAgoda drobna, wysmukłą, sutki już plaskie....
No i zaczyłam sobie powtórne badania. Nie było na nie pieniedzy w szpitalu.
Poza szpitalem nie było mozliwości... Lekarz zalecił odstawienie leku i
bserwacje. Po dwóch miesiacach nic sie nie dzialo - wyniki estradiolu
podwyższone, ale nie było objawów. I tak jest do tej pory. Jagoda ma już
skończone 9 lat. Wszytko jest ok. Póki co nie widać żadnych objaw dojrzewania.
Zaraz zapewne wejdzie w prawidlowe dojrzewanie, bo to ten wiek...
Nawet za specjalnie nie jeździmy do poradni zaburzeń płciowych (niezłą nazwa...)
bo to stresuje, przypomina o chorobie... kontrolujemy wzrost i wage, zwracamy
uwagę na sutki, wydzieline ewentualną z pochwy.
Bo i tak wizyta o lekarza sprowadzałą się do tego.
W waszym przypadku, proponowałąbym wszelkie badania wykluczajace nowotwory,
jednocześnie poziomy hormonów i stymlacje hormonalną . DO tego dla jasnosci
obrazu wiek kostny czyli rtg nadgarstka
My byliśy w poznaniu na szpitalnej.

Nie wiem z jakiego miasta jesteście
W razie czego słuzę radą - tylko nie mam stalego dostępu do netu - dwa dni w
tyg. Jesli zależy Ci na terminach dzwoń (065) 517 85 89 - możesz tez po 22
pozdrawiam
N Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Odp: Zaburzenia lękowe

Użytkownik Mariusz Oleś <maro@poczta.fmw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:crbdbl$7t@nemesis.news.tpi.pl...


Witam !
Rok temu dostałem dziwnego uczucia, nie wiedziałem czy mam chodzić
czy siedzieć spokojnie, czułem jak bym spadał, zmierzono mi ciśnienie i
miałem
 204/120, tak wskazywał elektroniczny ciśnieniomierz. Później
ciśnienie spadło do 150/100 i całą noc nie spałem, miałem problem z
zaśnięciem kolejnej nocy zasnąłem dopiero o 3 w nocy. Takiego ataku
dostałem
w sobote wieczorem, w tym stanie wytrzymałem do niedzieli do godz 7:00
potem
wezwałem pogotowie bo ogarnoł mnie okropny stres, stwierdzili u mnie
zawansowaną nerwice i dali mi dwa zastrzyki, pierwszy to hydroxyzyna
drugiego nie pamiętam. ( byłem zawsze człowiekiem
spokojnym ) Poczułem się lepiej ale tylko do godz 12:00 bo znów wróciły mi
dziwne uczucia takie jak drżenie rąk, arytmia serca, i silny stres, czułem
też że mocno zaciskam szczęke , ciarki na twarzy i głowie. O godz 20
postanowiłem pojechać do szpitala. W szpitalu zrobili mi wszystkie badania
USG, badania moczu, krwi,
prześwietlenie klatki piersiowej, nawet tomografie komputerową głowy ,
siedziałem w szpitalu 2 tyg i nic, lekarze stwierdzili że jestem zdrowy i
wysłali mnie do psychologa i
psychiatry. Brałem różne leki, najpierw Pernazyne, potem Fluanksol,
później
Imipramine ( dzięki impiraminie od kwietnia do maja nie mogłem spać i
codziennie serce waliło mi jak młot, dziwne że żyje ) powróciłem do
Fluanksolu bo po nim czułem się najlepiej aż w końcu przestał działać
jakieś
8 miesięcy temu i od 2 miesiecy nie biore żadnych leków jedynie doraźny
lek
Alprox wtedy jak już naprawde źle się czuje, ale to rzadko bo raz na
tydzień
jedną tabletke. Dziś mój organizm dziwnie reaguje na różne sytuacje np.
oglądam film i doznaje stresu, ide do samochodu też mnie atakuje stres
kiedy
wypoczywam to mam najwięcej ataków stresu i często czuje nieuzasadniony
strach, wtedy źrenice mam mocno powiększone i czuje się że zaraz zwariuje,
ide do znajomych też odczuwam stres i strach PARANOJA !!!. Oprócz tych
dolegliwości mam codzinnie lekkie biegunki od 8 miesiecy a największe
wtedy
jak wypoczywam i nic nie robie, palenie w brzuchu to też normalka do
której
się przyzwyczaiłem a ostatnio zaczołem cierpieć na bezsenność, staram się
zasnąć ale nie mogę bo przez głowe przechodzi mi tyle różnych myśli że nie
jestem wstanie ich odpędzić i zasnąć spokojnie. Są to myśli różne,
przyjemne
, mniej przyjemne, wspomnienia i co się stanie zemną za ileś tam lat.
Czasem
budzi mnie jakiś strach wszystko to jest strasznie okropne. I tak te
dolegliwości są już mniejsze niż kiedyś ale nieprzyjemne. Chodziłem do
psychologów i kazali mi opisywać np. kwiatka ( jaki on jest ) po to żeby
się
nie stresować lub narysować kropkę na ścianie i patrzeć w nią przez
minute,
kompletny idiotyzm bo przecież nie mogę całymi miesiącami opisywać jakieś
bzdury. Jak wspomniałem wcześniej nie biore leków od 2 miesięcy i czuje
się
tak lepiej ale dolegliwości są i przeszkadzają. Lekarze wiedzą że nie
biore
leków i umówiliśmy się że jeśli nie dam sobie rady będziemy stosować
jeszcze
inne leki. Mam 26 lat a czuje się jak osoba nienormalna. Lekarze
stwierdzili
u mnie zaburzenia lękowe a psycholodzy nie znaleźli problemu. Mam pytanie
czy istnieje naprawdę skuteczny lek lub lek ziołowy albo czy te
dolegliwości
przechodzą same z czasem, czy to się da wyleczyć? Tylko proszę nie piszcie
mi że trzeba się wybrać do psychologa bo spędziłem z nimi wiele godzin i
była to tylko strata czasu. Najbardziej interesuje mnie to czy takie
dolegliwości przemijają same czy żyje się z nimi do końca życia, jak to w
praktyce wygląda???


Witam

NIe jestem psychologiem ,jednak z wlasnego doswiadczenia  i innych ludzi
ktorych poznalem w swoim zyciu i mieli podobnie dolegliwosci moge Cie
uspokoic i powiedziec ze takie stany przechodza .MOga przejsc same , lub tez
z pomoca lekarza (dobrego psychologa), ktory zastosuje odpowiednia terapie i
znajdzie przyczyne Twojej sytuacji .Jednak nie jestem lekarzem ,totez nie
bede sie wypowiadal na temat terapii. MOim zdaniem powinienes sobie
pocwiczyc ,poruszac sie wiecej , pobiegac na swiezym powietrzu .Wiem ze to
nie jest latwe ale staraj sie o tym duzo nie myslec , wiecej sie relaksuj
,siadz sobie w ciemnym,"cichym"  pokoju ,uspokoj sie wewnetrznie. Istnieje
wiele technik relaksacyjnych , duzo jest ksiazek na ten temat , lub tez w
internecie mozesz znalezc.Nie mysl tak ze to juz jest koniec swiata i ze juz
do konca zycia z tym bedziesz sie meczyl , bo to jest nieprawda , z czasem
to przejdzie ,tylko moim skromnym zdaniem podstawa do tego jest zmiana toku
myslenia ,nie przejmowania sie wszystkim , musisz puszczac wiele spraw przez
palce.....
JEDNAK postaraj sie rowniez znalezc dobrego psychologa , nie zniechecaj sie
,bo jakis lekarz CI nie pomogl ,musisz pamietac ze jezeli jeden CI nie
pomogl to inni tez Ci nie pomoga,bo to nie prawda , wydaje mi sie ze terapia
jest zalecana .............gdyz to co ja Ci napisalem , to tylko moje zdanie
, a nie jestem lekarzem ,totez mozesz to potraktowac jedynie jako rade
czlowieka ktory mial podobny problem i byl w podobnym stanie.......

Pozdrawiam i zycze wytrwalosci i sily bo te cechy sa w tej sytuacji bardzo
wazne

Tomek

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Temat: Wypijesz? Nie, zainwestuję!
Alkoholowa patologia
Polacy znaleźli się w szczególnej sytuacji wynikłej z historycznych
uwarunkowań czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej.
Po załamaniu się gospodarki zbożowej, właściciele wielkich
latyfundiów zaczęli opłacać poddanych najpierw zbożem a potem
wyprodukowanym za bazie tego zboża alkoholem.
Stworzony przymus spowodował że przez stulecia wykształcały się w
organizmie Polaków zmiany genetyczne doprowadzające do uzależnienia
od alkoholu. To uzależnienie było odwrotnie proporcjonalne o
statusu społecznego.
O ile w okresie Drugiej RP zauważyć można było znaczny spadek
spożycia alkoholu to Polska Ludowa. powróciła do tradycji
rozpijania Narodu. Na bazie produkcji alkoholu konstruowano budżet
Państwa.

Po 1989 roku otwarto wszystkie furtki by zorganizowane grupy
przestępcze mogły zrobić interes na handlu alkoholem - podobnie jak
amerykańskie gangi lat dwudziestych i trzydziestych.
Dziś mamy sytuację że różne Gudzowate, Palikoty i inne przygłupy
kontrolują polskie zakłady spirytusowe.

Rząd wydaje ogromne pieniądze na tak zwaną kampanię trzeźwości,
różne agencje zbijają na tym kasę a wszystko zostaje po staremu.

Dlatego wyrażam swoją opinię na temat działania tych prostaków. Tej
chorobie Społeczeństwa winni są w pierwszym rzędzie politycy - w
tym różne przygłupy wymyślające "abstynenckie" hasła.

Więc w ramach czegoś co nazywa się "kampanią antyalkoholową"
wzywam, byśmy walczyli z przyczynami a nie ze skutkami.
Zacznijmy od osądzenia polityków.
Renta tylko dla pijaka
Polak pijak - to typowy obywatel. Trzeźwy nie ma racji. Ciężko być
trzeźwym w pijanym kraju.
Żyję w kraju dla pijaków, bo tylko oni mają prawa, mają zasiłki,
mają opiekę zdrowotną, mają renty, trzeba im udowadniać, że pijani
kierowali samochodami. Trzeźwym w Lechostanie ciężko być, a nawet
coraz ciężej. Co z tego, że uczciwie pracuję, płacę podatki,
opłacam NFZ, płacę ZUS. Kiedy mam dwójkę dzieci, żonę na
bezrobotnym - państwo nie kiwnie palcem by było mi lepiej, a
wystarczy tylko być pijakiem.
Mam nie zdiagnozowaną chorobę, czekam na wizytę u specjalisty
miesiącami, wykonanie badań wysoko specjalistycznych to wizja
dalekiej przyszłości, a wystarczy tylko być pijakiem. Zdarza się,
że zachoruję i bedę niezdolny do pracy i choć chcę pracować nie
jestem w stanie, ale o rencie mogę pomarzyć, bo jestem trzeźwy, a
wystarczy tylko być pijakiem.
Jadąc samochodem za szybko dostanę mandat karny - a kiedy spowoduję
wypadek, to dostanę z grubej rury, a wystarczy być pijakiem i będę
traktowany łagodniej, jeszcze bedą musieli mi udowodnić, że byłem
pijany. Coś w polskiej mentalności jest nie tak, co by było jeśli
połowa społeczeństwa by ćpała?
Picie ma społeczne przyzwolenie
Jak to się stało, że jeszcze 10 lat temu pijany awanturnik lądował
w Izbie Wytrzeżwień, dostawał kolegium i nikt się nie litował.
Dziś pijany obywatel leży obrzygany na ulicy, nieprztomny od 5
promili alkoholu we krwi - inni obywatele widząc biedaka
powiadamiają służby ratownicze 999 i na gwizdkach przyjeżdża
karetka po potrzebującego pomocy obywatela, na sygnałach dojeżdża
do szpitala, I tak obywatel ląduje na SORZE - czyli w szpitalnym
oddziale ratunkowym, ponieważ jest kompletnie nieprzytomny, a
często jeszcze z drgawkami - wykonuje mu się komplet badań, często
nawet z tomografią komputerową głowy, żeby nie narazić się na
watpliwą przyjemność składania zeznań w prokuraturze, że coś
zaniedbano. I tak po wlaniu w żyły około 3 litrów płynów
infuzyjnych szanowny obywatel częściowo otwierając oczy i
ozdrawiając dziekuje trzeźwej załodze SOR - czyli pielegniarkom i
lekarzom - przyjecielskim pozdrwieniem wy K. i Ch ja p. i sp.
Szkoda, że w tym kraju Izba Przyjęć szpitala zamieniła się w
wytrzeźwiałkę i zaczyna brakować w niej miejsca dla trzeźwych,
ciężko chorych pacjentów, ale za pijaka NFZ płaci bez mrugniecia
okiem - tylko dlaczego?
Skoro ktoś pije za swoje i przez to ma rozbitą głowę powinien za
leczenie zapłacić sam, bo ma to na swoje życzenie. Szkoda, że potem
nie ma pieniędzy na leczenie raka czy transplantacje.
Szkoda, że ZUS wspaniałomyślnie wypłaca renty alkoholikom z
padaczką alkoholową, by mieli za co chlać i przynajmiej raz w
tygodniu mogli być pacjentami w SOR, kiedy po pijaku rozbiją sobie
głowy - NFZ i tak zapłaci za ich leczenie.
Szkoda, że uczciwy, trzeźwy Kowalski musi się wić jak piskorz i
udowadniać, że nie ma nogi, ZUS wie lepiej, Kowalski może pracować,
bo jest trzeźwy.
Wołanie o pomoc
Natomiast dwuręczny i dwunożny pijany LUMP zasługuje na rentę,
przecież on jest chory. Gdzie jest kontrola? Co dzieje się z
pieniędzmi, które są wypłacane takim pijanym Polakom, którzy nawet
nie są trzeźwi, gdy odbierają swoje zasiłki czy renty. Absurd tego
kraju polega na tym, że żeby coś osiagnąć trzeba się napić, a prawo
stawia pijaka na piedestale - tylko trzeźwy Kowalski tu nie pasuje.
Małżeństwo z dwójką dzieci nie dostanie zasiłku socjalnego, bo
mieści się w widełkach. Za to pijak, któremu nigdy nie chciało się
pracować znakomicie pasuje do widełek obywatela, któremu należy się
pomoc.
Normalny pacjent czeka na swoją TOMOGRAFIĘ kilka miesięcy, a pijak
z robitą głową ma to badanie czasami dwa razy w miesiącu. Jeszcze
jedno - pijak za kółkiem - ten obywatel to ma fory, nie wystarczy
stwierdzenie alkomatem, trzeba mu udowodnmic, że jest pijany i
wykonywać badanie kilkukrotnie - bo może on trzeźwieje, a nie
popada w upojenie.
Państwo musi go wspomóc by mógł zarzygać ulicę, pobić żonę i
dzieci, gdy wróci pijany, by wreszcie dostać pijacką rentę, gdy już
rozwinie padaczkę alkoholową - w wyborach weźnie udział i będzie
głosował dalej, za tym wspaniałym porządkiem społecznym, bo gdzie
mu będzie lepiej niż w POLSCE.
Kult - Wódka
Zbudowali fabryki
Opracowali maszyny
Produkują wódkę
Tak, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki
Bo im tylko, tylko o to chodzi
Abyś sam sobie szkodził
Abyś sam nie mógł myśleć
Abyś sam nie mógł chodzić

Obejrzyj wszystkie wiadomości z tego tematu



Strona 3 z 4 • Znaleźliśmy 218 rezultatów • 1, 2, 3, 4
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Ćwiczenia na uda